Nie potrzebuję akapitów w promptach. Potrzebuję rdzenia. Zwykle to 3–7 słów i parametry, które trzymają kadr w ryzach. Dzięki temu widzę, co naprawdę zmieniam – a nie mylę przyczyn z skutkiem.

Moje „dlaczego”

  1. Jasny zamiar – rdzeń prompta to to, co ma zostać. Reszta jest do eksperymentu.
  2. Powtarzalność – jedna zmiana na raz. Wiem, co zadziałało.
  3. Higiena – krótkie prompty są czytelne następnego dnia. Nie grzebię w esejach.
Moja reguła: najpierw widzę obraz, potem zapisuję krótki rdzeń + parametry. Iteruję „po jednej zmianie”.

Struktura, której używam

  • Subject (co to jest): np. brutalist tower, editorial portrait, watch product shot
  • Technika / nastrój: 1–2 słowa (np. soft light, overcast, kodak portra)
  • Parametry: --ar (proporcje), --stylize (intensywność), --chaos (różnorodność)

Przykłady z mojego workflow

  • brutalist tower, overcast, cinematic — --ar 16:9 --stylize 150
  • editorial portrait, soft window light, kodak portra — --ar 4:5 --stylize 200
  • watch product shot, glossy reflections — --ar 1:1 --stylize 120

Parametry, które trzymam pod ręką

  • --ar — dopasowuję do medium (IG: 4:5/1:1, wideo: 16:9, stories: 9:16).
  • --stylize — 120–300 to mój „bezpieczny reżim”. Wyżej testuję, gdy chcę „charakteru”.
  • --chaos — 0–20 stabilnie, 20–40 na poszukiwania, 60+ gdy chcę odkryć coś dziwnego.

Najczęstsze błędy, które u siebie wyciąłem

  • Ściana tekstu – model rozprasza się, ja też.
  • Mix pięciu estetyk naraz – „portra + ektachrome + ilford” w jednym promptcie to nie moja droga.
  • Brak proporcji – samo --ar potrafi naprawić kompozycję.