a man with cat watching the sun trough window

Philosopher

Regularnie dostałem komentarze, że tworzę „AI slop” i moja twórczość jest nic nie wart. Tworzę w różnych formach od lat, ale to najwyraźniej dla niektórych nie ma znaczenia. Pomijam już sam fakt, w jakim stanie psychicznym trzeba być, żeby pisać takie rzeczy do obcej osoby w internecie. Chcę natomiast powiedzieć głośno o czymś innym: o hipokryzji, która za tym stoi.

Internet kłamał na długo przed AI

Zanim AI stało się modnym chłopcem do bicia, internet był już pełen fałszu i wszyscy to akceptowaliśmy.

Udawane wypadki nagrane „przez przypadek”. Niby spontaniczne reakcje, które były skrupulatnie reżyserowane. Pozowane zdjęcia sprzedawane jako autentyczne momenty. Fake newsy kopiowane tysiące razy bez jednej myśli o weryfikacji. Influencerzy tworzący całe równoległe, nieprawdziwe wersje swojego życia, zbierający za to miliony polubień.

Gdzie wtedy byli wszyscy ci „truth warriors”? Gdzie była ta czujność, to oburzenie, ta potrzeba autentyczności?

Nie było jej. Bo fake był oswojony, znajomy i, co ważne, wymagał od odbiorcy przyznania, że dał się nabřać. Łatwiej więc było nie pytać.

Dlaczego AI wyzwala taką reakcję?

AI jako narzędzie twórcze jest wygodnym kozłem ofiarnym, bo jest nowe, bo jest nierozumiane i bo pozwala ludziom poczuć się moralnie wyżej bez żadnego wysiłku. „AI slop” to dziś etykietka, którą można przykleić do czegokolwiek i która zwalnia z myślenia.

Nikt nie pyta: czy ta treść jest wartościowa? Czy ten twórca włożył w nią pracę? Czy zdjęcie coś komunikuje, czy tekst coś mówi? Zamiast tego - skrót. Etykietka. Hejt.

A przecież korzystanie z nowych narzędzi, żeby robić coś lepiej, ciekawiej, sprawniej - to jest dokładnie to, co ludzie robili zawsze. Aparat fotograficzny też „zabierał pracę” malarzom. Photoshop też był „oszustwem”. Autokorekta też „niszczyła język”.

Zasada, która powinna obowiązywać zawsze - nie tylko teraz

Nigdy nie powinniśmy byli ślepo ufać internetowi. To nie jest wniosek z ery AI - to wniosek, który powinniśmy byli wyciągnąć dekadę temu.

Weryfikuj źródła. Zawsze. Pytaj, kto coś stworzył i po co. Sprawdzaj, czy zdjęcie jest tym, czym się wydaje. Czytaj, zanim udostępnisz. Myśl, zanim ocenisz.

Te zasady obowiązywały przed ChatGPT, obowiązują teraz i będą obowiązywać za dziesięć lat, niezależnie od tego, jakie narzędzie będzie następne.

A man, tv and a skull, abstraction

AI Slop creator

Do tych, którzy piszą „AI slop” pod cudzą pracą

Zanim napiszesz kolejny taki komentarz - zastanow się, kiedy ostatnio zweryfikowałeś cokolwiek, co udostępniłeś. Zastanow się, ile „spontanicznych” filmów polubiłeś, nie wiedząc, że były ustawione. Zastanow się, czy twoja czujność wobec AI jest naprawdę troską o autentyczność - czy tylko nową formą tej samej starej potrzeby, żeby kogoś uderzyć.

Tworzę. To jest prawdziwe. Narzędzia, których używam, są moje do wyboru.

Czym właściwie jest AI Slop? Definicja

AI Slop to termin określający treści - teksty, grafiki, zdjęcia, filmy lub muzykę - wygenerowane przez sztuczną inteligencję w sposób masowy, bezmyślny i bez żadnej wartości dodanej. Słowo „slop” pochodzi z angielskiego i oznacza dosłownie pomyje, bełkot, tanią papkę.

Kluczowe w tej definicji jest jednak słowo bezmyślny. AI Slop to nie jest każda treść, w której użyto AI - to treść, za którą nie stoi żaden pomysł, żadna intencja, żadna ludzka decyzja poza kliknięciem „generuj”. To content produkowany hurtem, bez edycji, bez refleksji, wyłącznie po to, żeby zapełnić przestrzeń lub zarobić na kliknięciach.

Problem polega na tym, że „AI Slop” stało się dziś etykietką rzucaną na wszystko - również na twórczość ludzi, którzy używają AI jako narzędzia świadomie, tak jak inni używają Photoshopa, syntezatora czy aparatu fotograficznego. To ważna różnica, którą warto rozumieć, zanim wystawi się wyrok w komentarzu.